Zakręcalnia dla Maluchów

 

DLA DZIECI
" Rozwój muzyczny dziecka zaczyna się dziewięć miesięcy przed narodzinami ... JEGO MATKI "  ( Z. Kodaly)
 

Zajęcia   umuzykalniające  dla   dzieci w wieku od  0 (!!!)  do  4 roku życia i ich  opiekunów  oraz dla dzieci  w  wieku  4-6  lat samodzielnie.   Maksymalna  ilość  osób w grupie   i  czas   trwania  zajęć uzależnione są od wieku dziecka (patrz harmonogram).  
W czasie zajęć możesz:
-  mądrze a równocześnie radośnie i zabawnie spędzić czas ze swoim dzieckiem,
-  wspomóc  wszechstronny  rozwój dziecka -  badania  naukowe dowodzą, że jak najwcześniejsze  
   kontakty  dziecka z  różnymi  gatunkami muzyki ułatwiają późniejszą  naukę, zwłaszcza    języków  
   obcych i matematyki, 
-  pomóc dziecku w radzeniu sobie z emocjami, uczyć je umiejętności wyciszenia i relaksacji,
-  dać   szansę    swojemu      dziecku    na    kontakt   z   innymi    maluchami    i   mieć  możliwość       obserwowania    i   wspomagania   dziecka  w   nabywaniu  kompetencji  społecznych ( edukacja     przedprzedszkolna) ,
-  stosunkowo wcześnie zdiagnozować zdolności muzyczno - ruchowe dziecka.
 
CZYM JEST UMUZYKALNIENIE WG EDWINA E. GORDONA
 
Teoria Gordona uczy dziecko rozumienia muzyki – nie ma sensu mówienie gdy nie rozumiemy sensu słów, nie ma znaczenia czytanie jeśli nie wiemy o czym jest tekst. Dzięki muzyce dziecko „znajduje wgląd w siebie i w innych oraz w samo życie i, co być może najważniejsze, muzyka umożliwia mu rozwój i utrwala wyobraźnię” ( Gordon E.E., 1997, s.7).
 
Podstawowym terminem w teorii Edwina E. Gordona jest audiacja, która jest tym dla muzyki czym myślenie dla języka. Jest to swoista umiejętność rozumienia i słyszenia muzyki także wtedy, gdy  nie jest ona słyszana fizycznie. Umiejętności audiowania nie możemy nauczyć, jest to zdolność wrodzona. Możemy ją jednak rozwijać i kształtować. Jako że inteligencja muzyczna (wg teorii inteligencji wielorakich Gardnera) daje się zauważyć najwcześniej, dosyć łatwo można rozpoznać dziecko, w naszym przypadku niepełnosprawne, wykazujące się dużym poziomem zdolności muzycznych. Daje to terapeucie pracującemu w ramach wczesnej interwencji wstępną diagnozę, dzięki której można stworzyć program oddziaływania terapeutycznego. Zadaniem terapeuty pracującego wg teorii E.E.Gordona będzie rozwijanie umiejętności audiacyjnych dziecka, co w konsekwencji będzie miało przełożenie na rozwój mózgu a co za tym idzie wszystkich rodzajów inteligencji. 
               Gordon zauważył paralelę pomiędzy rozwojem audiacji a rozwojem języka. Swoją naukę języka dziecko rozpoczyna od słuchania, co trwa około roku. Bez długotrwałego bodźcowania mową (np. w przypadku wad słuchu) dziecko nie byłoby w stanie wyartykułować słów. Jeżeli dziecko będzie słyszało niewielki zasób słów to i wachlarz jego możliwości językowych będzie niski.  Dopiero po nauczeniu się mowy dziecko może zostać nauczone kodu literowego, czyli zaczyna czytać a potem uczy się pisać. Bez osiągnięcia wcześniejszych umiejętności nie można nauczyć się kolejnych. Nie można nauczyć się czytać nie potrafiąc słuchać i mówić. Podobnie w muzyce: najpierw dziecko słucha, a im bogatszy wachlarz słuchanej muzyki tym bogatsze „słownictwo” muzyczne, potem uczy się mowy muzycznej czyli śpiewu i dopiero na końcu uczy się czytać zapis nutowy i pisać  . Mimo że widzimy podobieństwo nauki języka do nauki muzyki, nie należy w nauczaniu muzyki łączyć słów z melodią. Piosenki, które posiadaj słowa odwracają uwagę dziecka od melodii kierując ją w stronę treści pozamuzycznych, co utrudnia rozwój sfery o jaka nam chodzi.
             Ogromną rolę w teorii Gordona pełni także ruch. Jest on  jednym z najważniejszych elementów rozwoju człowieka. To dzięki niemu dziecko uzyskuje świadomość swojego ciała i przejmuje nad nim kontrolę ( napięcia i rozluźnienia mięśni). Przez świadomość własnego ciała rozumieć będziemy „wyobrażenie, jakie o nim posiadamy jako o całości i o jego poszczególnych częściach. Wyobrażenie to pozwala nam usytuować się w czasie i w przestrzeni, to znaczy w świecie, który nas otacza” ( Brzozowska – Kuczkiewicz M., 1991, s.47). Ruch wpływa nie tylko na rozwój fizyczny ale także psycho – społeczny. Małe dziecko poprzez aktywność fizyczną rozwija swoje mięśnie, dzięki którym nauczy się m.in. siedzieć i chodzić. Dzięki ruchowi maluch poznaje świat i w początkowym okresie życia komunikuje się z otoczeniem.
„Rozwijając sprawność ruchową dziecka, przyczyniamy się do rozwoju jego mózgu. Ruchy już u dwumiesięcznego płodu pobudzają komórki nerwowe do rozwoju. Po przyjściu na świat dziecko od pierwszych godzin życia i przez następne kilka lat stymuluje mózg przez ruch, tworząc podstawy sprawnego uczenia się.
Zatem gdy rozwijamy sprawność fizyczną dziecka, nie tylko dbamy o jego kondycję fizyczną, ale również rozwijamy sprawność intelektualną. (…)Ludzie potrzebują ruchu w każdym wieku, ale w okresie od urodzenia do sześciu, siedmiu lat powinno być jak najwięcej stymulacji ruchowej. W tym okresie w mózgach dzieci dokonuje się prawdziwa eksplozja połączeń między komórkami nerwowymi, budującasieć neuronalną. Możliwość wykonywania swobodnych ruchówstymuluje komórki nerwowe do tworzenia większej ilości połączeń między neuronami oraz do ich utrwalania” ( Rojkowska, K.,2003, s.41,42).
 Duże znaczenie ruchu w rozwoju zauważa także Edwin E. Gordon korzystając w swojej teorii z dorobku Rudolfa Labana, twórcy teorii ruchu autentycznego (kreatywnego), w której przekonywał, że „fundamentalne znaczenie dla rozwoju każdego człowieka ma spontaniczny, dowolny, improwizowany ruch, płynący z ciała (Kubik, E., 2010). Laban zwraca szczególną uwagę na przepływ i ciężar, a dzieki świadomości ich istnienia człowiek zaczyna rozumieć pojęcie przestrzeni i czasu (ma to ogromny wpływ na poczucie tempa i realizację rytmu przez  dzieci).  Według Edwina E. Gordon  „ćwiczenia ruchowe są (…) próbą ilustrowania własnego poczucia rytmu w prostym geście i ruchu w odniesieniu do słuchanej muzyki, ale w pewnym sensie także wyrażania prawdy o sobie”(Zwolińska, A., 2004).  Każdy z nas wie, jak trudno jest odnaleźć w sobie prawdziwy, improwizowany ruch. Wraz z wiekiem pojawia się w ciele coraz więcej blokad, będących wynikiem licznych kompleksów i zahamowań. Dlatego tak ważne jest aby pracując z dzieckiem wykorzystać jego naturalną skłonność do ekspresji ruchowej, wyrażania swoich emocji poprzez ruch. Szczególnie zaś jest to ważne we wczesnej interwencji, w której mamy do czynienia z dziećmi niepełnosprawnymi, o obniżonych możliwościach. Jak mówi H. Olechnowicz „ruch jest sposobem wyrażania emocji  i komunikowania się z otoczeniem i jest składnikiem wszelkiego działania, przy czym im niższy poziom rozwoju, tym bardziej składnik ruchu wysuwa się na pierwszy plan” (Marcinkowska B.,  2005, s. 39).
W teorii Gordona bardzo ważne jest, aby udało się skorelować ruch wraz z oddechem, melodyczankami i rytmiczankami. Wtedy dopiero mamy optymalny poziom oddziaływania na dziecko. Pamiętajmy więc, że „ruch fizyczno – psychiczny z pewnością rozwija instynkty życiowe oraz zdolności analityczne, umiejętność koncentracji, spontaniczność i własną inwencję. Wprowadza spokój i ład do całego organizmu” (Jaques – Dalcroze, E., 1994, s.147).
               Jak już pisałam, podstawowym terminem w terapii E.E. Gordona jest AUDIACJA. Gordon rozróżnia dwa rodzaje audiacji: audiacje wstępną i audiację właściwą.
W przypadku wczesnego wspomagania rozwoju dziecka będziemy mieli do czynienia z audiacją wstępną (obejmującej słownik słychania i mówienia), ponieważ  rozwojowo dzieci te są jeszcze na etapie paplaniny muzycznej. Należy pamiętać przy tym, że wiek muzyczny nie musi być zgodny z wiekiem metrykalnym. Może się zdarzyć, że dwulatek z zespołem Downa będzie na wyższym poziomie zdolności muzycznych niż pełnosprawny trzylatek. Równocześnie rozwój audiacji w poszczególnych zakresach może być różny. Dziecko może osiągać np. wysokie stadium audiacji wstępnej w zakresie melodyki, a niskie w zakresie rytmiki. Na rozwój umiejętności audiacji wpływ ma przede wszystkim poziom zdolności muzycznych oraz „umuzykalnienie” środowiska, w którym dziecko przebywa. Aby ten rozwój przebiegał jak najpełniej trzeba otoczyć dziecko muzyką w możliwie jak największej ilości skal i metrum. Niezależnie od poziomu zdolności muzycznych dziecka terapeuta nie powinien niczego przyspieszać, dziecko pozostaje na danym stopniu audiacji tak długo jak długo tego potrzebuje. Nie bierzemy pod uwagę tylko gotowości muzycznej do przejścia ale także gotowość emocjonalną dziecka.
Audiacja wstępna dzieli się na trzy typy: akulturację, imitację i asymilację. Na każdy z w.w. typów składają się poszczególne poziomy:
 
AKULTURACJA (od narodzin do 2-4 roku życia)
Podobnie jak w języku, akulturacja odbywa się poprzez słuchanie i wewnętrzne przetwarzanie różnorodnego materiału muzycznego. Ważne jest aby akulturację rozpocząć jak najwcześniej, najlepiej zaraz po urodzeniu, a nawet wcześniej (aparat słuchowy staje się zdolny do przetwarzania bodźców dźwiękowych już w ok. 20 tygodniu życia płodowego). Ideałem byłoby zakończenie tego stadium w 18 miesiącu życia dziecka. . Późniejsze rozpoczęcie zabiegów akulturacyjnych jest utrudniane przez okres intensywnego rozwoju mowy, na której skupi się cała uwaga dziecka. W okresie akulturacji nie jest ważne skupianie uwagi dziecka na muzyce. W czasie akulturacji dziecko ma bardzo niewielką świadomość otoczenia. Sprawia pozorne wrażenie bycia obok muzyki, nie jest to jednak prawdą. Dziecko niejako „kąpie” się w dźwiękach, jest przez nie otaczane i odbiera je całym sobą. 
 
Akulturację dzielimy na trzy stadia:
1. ABSORBCJA – dziecko słucha dźwięków płynących z otoczenia i je gromadzi.
 Celem jest „zapewnienie takiego nieustrukturowanego, nieformalnego kierowania, aby dziecko zapoznało się z panującym w jego kulturze systemem tonalnym i rytmami” (Gordon E.E., 1997, s.45). Niezwykle ważna w tym okresie jest różnorodność słuchanej muzyki. I nie chodzi tu tylko o różnorodność melodyczną czy rytmiczną w obrębie dur-moll i metrum parzystego i nieparzystego. Należy używać innych skal (m.in. doryckiej, miksolidyjskiej, itd.) oraz metrum nieregularnego. Im węższe spektrum prezentowane dziecku tym mniejsze możliwości późniejszego audiowania. Niemniej ważna od prezentowanej muzyki jest cisza. Musi jej być dużo, ponieważ to właśnie wtedy możemy liczyć na jakąś odpowiedź ze strony dziecka. Do każdej „piosenki” dodajemy na tym etapie motywy diatoniczne, składające się z trzech dźwięków (T,D), które mogą być powtarzane przez współprowadzącego/rodziców lub pozostawiane w ciszy (audiacja). Podobnie jest  z rytmiczankami. Muszą być one atrakcyjne dla dziecka, dlatego często należy zmieniać artykulację, dynamikę.  Bardzo ważnym elementem jest także głęboki oddech przed każdym motywem i używanie płynnego ruchu, który jest nieodłącznym elementem wykonawczym. „Audiacja zaczyna się w momencie, kiedy bierzemy oddech poprzedzający wykonanie jakiegoś motywu tonalnego. Naturalna konsekwencją braku prawidłowego oddechu, tuż przed wykonaniem motywu tonalnego, będzie naśladowanie a nie audiacja. To, że dorosły bierze głęboki oddech zanim zaśpiewa, jest czymś oczywistym dla dziecka, dlatego też, aby przygotować je do uczenia się audiacji, trzeba zachęcić do robienia tego samego” ( Gordon E.E., 1997, s. 58).
 2. REAKCJE PRZYPADKOWE – „dziecko porusza się i paple w odpowiedzi, jednak    bez związku z muzyką w otoczeniu” (Gawryłkiewicz J., Gawryłkiewicz M., 2010, s.20).
Przejście ze stadium pierwszego do drugiego jest bardzo płynne, często stadia te nakładają się na siebie. Mówi się, że stadium pierwsze trwa do około 18 miesiąca życia, a stadium drugie od 1  do 3 roku życia. Dużym błędem jest przyspieszanie przejścia do stadium drugiego. Często zaobserwować można, że opiekunowie widząc brak reakcji ze strony dziecka zaczynają poruszać jego nóżkami czy rączkami w rytm muzyki. Jest to wielki błąd. Po pierwsze nikt z nas nie lubi być przymuszany, rodzi to w nas bunt, a poza tym dziecko przestanie szukać własnych form ekspresji zdając się na propozycje opiekuna. Ruch (np. kołysanie) należy wykonywać z dzieckiem, a nie za dziecko. 
W drugim stadium dziecko odczuwa potrzebę wydawania dźwięków (paplanina) i poruszania się niekoniecznie używając dźwięku i ruchu do ilustrowania tego czego wysłuchało. A jeżeli jest to reakcja na muzykę, to jest to reakcja zrozumiała tylko dla dziecka ( subiektywna). W tym czasie należy „zachęcać (dziecko) do takich ruchów i paplaniny przez nieformalne kierowanie. Nie należy natomiast próbować uczyć dziecka ani oczekiwać od niego naśladowania (czy to w sposób subiektywny czy obiektywny) śpiewu oraz ruchów, które wykonują dorośli, trzeba  wzmacniać tylko naturalne i spontaniczne odruchy i dźwięki, jakie dziecko z siebie wydaje”(Gordon E.E., 1997, s.53 ).  Jeżeli dziecko odśpiewuje w swojej skali, innej od naszej, należy zaśpiewać mu motyw w jego skali a następnie wrócić do skali wcześniej ustalonej. Podobnie w przypadku rytmiczanek. W ten sposób dziecko słyszy, że dostrzegamy i akceptujemy jego śpiew a równocześnie uczy się dostrzegać różnicę między swoim a naszym wykonaniem.
Aby dziecko koncentrowało się na treści muzycznej należy ograniczyć się do używania jak najmniejszej ilości sylab. W przypadku melodii do „bam” a rytmu do „ba”. Ważne jest również aby dana melodia zawsze była śpiewana w tej samej tonacji. Ma to, moim zdaniem, związek z rozwojem stałości przedmiotu (teoria Piageta) – dziecko słysząc tę samą melodię w różnych tonacjach i nie znając pojęcia transpozycji słyszy ją za każdym razem jako nową. Dzieci mają sobie właściwą skalę i tempo – dużo bardziej zwracają uwagę na utwory, które są z nimi zgodne. Należy zatem obserwować dziecko i starać się dopasować prezentowane utwory do preferencji dziecka. Dopiero widząc rozwój dziecka zaczynamy poszerzać zakres.
3. REAKCJE CELOWE – dziecko stara się aby jego reakcje miały związek ze słyszana muzyką.
Mimo że w tym stadium zaangażowanie dziecka staje się bezsprzeczne, wciąż należy utrzymywać stymulację z okresów poprzednich. Dziecko nie reaguje już tylko podekscytowaniem i nieadekwatnymi czynnościami, ale świadomie podejmuje dialog muzyczny. „Do reakcji celowych zaliczamy m.in. wpatrywanie się audiacyjne, powtarzanie za nauczycielem krótkich motywów oraz realizacje ruchową makrobitów, która świadczy o wysokich zdolnościach rytmicznych dziecka”( Podstawy teorii uczenia się muzyki …, 2000, s.215). W tym momencie oddziaływania nauczyciela nabierają charakteru ustrukturowanego. Zadaniem jest zachęcenie dziecka do włączenia się w nasze wykonanie a nie do imitacji (to nastepny etap).  W stadium tym, w piosenkach i rytmiczankach  znanych dziecku możemy wprowadzać słowa, ponieważ dziecko znając je zwróci uwagę na ich brak a nie na muzykę. Jeżeli chodzi o motywy to w tym stadium w dalszym ciągu śpiewamy motywy melodyczne 3-dźwiękowe w dur i moll, a rytmiczne w metrum zwykłym dwudzielnym i trójdzielnym z nie więcej niż dwoma makrobitami. Motywy melodyczne i rytmiczne powinny być od siebie oddzielone kilkoma piosenkami i rytmiczankami. 
W stadium tym dziecko wtóruje dorosłym a równocześnie zaczyna samodzielne próby prezentowania tego co słyszy. Jego wykonania są jeszcze daleki od oryginału, ale stosując wzmocnienie w postaci ruchu jesteśmy w stanie szybko przybliżyć je do wzoru.
 
IMITACJA – od 2-4 do 3-5 roku życia.
Na tym etapie rozwoju muzycznego dziecko zaczyna dostrzegać siebie w kontekście otoczenia, etap ten „rozgrywa się <<na zewnątrz>> dziecka – gdyż porównuje ono swoje wykonania z wykonaniami innych osób” (Gordon E.E., 1997, s. 67).
Zbyt wczesne zachęcanie dziecka, które nie przeszło jeszcze wszystkich stadiów akulturacji, do imitacji może doprowadzić do zahamowania rozwoju, a poczucie porażki 
może zabić jego pewność siebie.
4. POZBYWANIE SIĘ EGOCENTRYZMU – dziecko zauważa, że to co robi nie jest zgodne z tym, co robi jego otoczenie.
W stadium tym bardzo ważne jest, aby z cierpliwością czekać, aż dziecko samo zobaczy różnice w melodii, rytmie i ruchu. Stadium to może potrwać od kilku chwil do kilku miesięcy, jest to indywidualna sprawa dziecka. Możemy tylko kierować i stymulować, ale nie tłumaczyć i zmuszać.  Prowadzący powinien powtarzać motywy dziecka – wtedy szybciej zrozumie ono różnicę pomiędzy swoimi a naszymi motywami. Pamiętać należy, że gotowość do imitacji motywów tonalnych i rytmicznych może pojawić się w różnym czasie. Prowadzący musi być bardzo uważny aby dostrzec na jakim etapie jest dziecko. 
W czwartym stadium zmienia się też rodzaj motywów: melodyczne  mają teraz charakter arpeggiowy i składają się z 2-4 dźwięków (np. „re” – „la”) i poruszają się  skokami. Motywy rytmiczne natomiast wydłużamy do czterech makrobitów.
5. PRZEŁAMYWANIE KODU – dziecko na tym etapie dąży do jak najdokładniejszego imitowania motywów. 
Aby dziecko potrafiło zrealizować zadania tego etapu musi efektywnie przejść przez wcześniejsze stadia. „ Dziecko nie jest w stanie odzyskać utraconych szans na nauczenie się audiowania, jeżeli z jakichś powodów >>wrzucimy << je od razu do piątego stadium, pomijając wcześniejsze, I będziemy oczekiwać, że zacznie ono precyzyjnie naśladować to, co inni śpiewają” (Gordon, E.E., 1997, s. 76) . Przechodząc do piątego stadium audiacji wstepnej dorosły pomaga dziecku we właściwym  wykonaniu motywu. Polega to na tym, że dorosły prezentuje motyw, po nim robi to dziecko. Po wykonaniu motywu przez dziecko dorosły powtarza jego wykonanie a potem wraca do prawidłowego motywu. Zawsze po wykonaniu przez prowadzącego motywu dziecka musimy wrócić do ustalenia tonalności (w przypadku motywów tonalnych) lub do podania grup mikrobitów w metrum motywu (motywy rytmiczne). Na tym etapie bardzo istotne jest także prowadzenie z dzieckiem dialogów motywów tonalnych i rytmicznych, a także zachęcanie dziecka do „naśladowania nas przez używanie różnych wyrazów twarzy, gestów, jak również  i ruchu w ciągłym przepływie, płynącej pracy ciała, która wykorzystuje ciężar, przestrzeń i czas” (Gawryłkiewicz J, M, 2010, s. 21).
 
 
ASYMILACJA (od 3-5 do 4-6 roku życia)
W czasie asymilacji świadomość dziecka stopniowo kieruje się z osoby dorosłego na własną. Dziecko przyswaja oddech, głos i ruch. Wynika to z tego, że „w rytmie ruch jest zapoczątkowany przez oddychanie i jest jego wynikiem; w śpiewie zaś oddychanie zaczyna się od ruchu i z niego wynika” (Gordon E.E., 1997, s. 91). W trakcie samoobserwacji dziecko dostrzega braki w koordynacji oddechowo – ruchowej i głosowej. Mimo tych braków coraz pewniej stara się aby jego wykonania były kompatybilne w każdej ze sfer. Dorosły nie może słownie wytykać błędy popełniane przez dziecko, ponieważ przyniesie to odwrotny od zamierzonego skutek. Mamy być modelem pokazującym prawidłowe wzorce. „Nie można uczyć dziecka asymilacji, powinno ono samodzielnie ją odkryć. Dokonanie tego odkrycia bardziej jest rezultatem kierowania dzieckiem w absorbowaniu dźwięków muzycznych przez pierwszych pięć stadiów audjacji, niż formalnego uczenia go przyswajania umiejętności muzycznych” (Gordon E. E., 1997, s. 85). Formalne uczenie muzyki, gdy dziecko nie jest na to gotowe wyrządza więcej szkody niż zaniechanie kierowania jego rozwojem muzycznym.
6. INTROSPEKCJA
Dziecko rozpoznaje brak koordynacji w ww aspektach ale dorosły nie powiniem mu o tym mówić ani też specjalnie koordynacji uczyć. Introspekcja musi przebiegać SAMODZIELNIE. Opiera się na płynnym, nieprzerwanym ruchu, dzięki któremu młody człowiek zaczyna rozumieć podziały rytmiczne. Według Gordona „…najważniejszym rezultatem takiego ciągłego ruchu jest to, że dziecko w naturalny sposób zaczyna dostosowywać oddychanie do ruchu” (Gordon E.E., 1997, s. 87).
7. KOORDYNACJA
Dziecko koordynuje oddech, głos i ruch. Wzrasta również świadomość dziecka. W swoich działaniach jest coraz dokładniejsze,  popełnia  błędy ale wyciąga z nich wnioski. Na tym etapie zachęcać należy dziecko do improwizowanego ruchu ilustrującego melodyczanki i rytmiczanki.. gdy uczeń osiągnie pełną koordynację może rozpocząć formalne kształcenie muzyczne.